Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno.... Właściwie czas to rzecz względna, ale niekiedy biegnie zbyt szybko. Zatem wyrażając się nieco precyzyjniej wypada powiedzieć, że było to na przełomie tysiącleci, gdy do Pierworodnego Szczęścia aplikowali młodociani absztyfikanci. Dzwonili do drzwi, które osobiście otwierał Pan C. występując w życiowej roli ojca swojej córki. Wyczekująco patrzył w oczy młodzieńców i bezwiednie taksował każdego z nich.
– Dzień dobry, czy jest Oliwia?– Jest – odpowiadał Pan C. nie ustępując ani na krok.
– A czy mógłby pan ją poprosić?
– Mógłbym – odpowiadał i dalej stał wprawiając delikwenta w coraz większe zakłopotanie.
Po chwili młody człowiek zaczynał nerwowo przestępować z nogi na nogę. Jeśli był bystrzejszy zwracał się:
– W taki razie proszę, by pan zawołał Oliwię.
Po czymś takim zyskiwał uznanie Pana C. i droga stała otworem.

He he nie tylko ojcowie maja rentgeny w oczach matki maja podobnie:)
OdpowiedzUsuńRoentgen, jak roentgen, ale czuja trzeba był mieć. Bezkarnie i bez akceptacji nikt mi w szkodę nie będzie właził.
Usuńno taaak,wszystko zależało od pytania...haha.
OdpowiedzUsuńBo mozna móc,ale niekoniecznie zawołać,ale jak ktoś ładnie poprosił,to Caddi ładnie drzwi otworzył...sprytny test...brawissimo!
wolę nie mysleć,co by było,gdyby absztyfikant z fryzurą ala "irokez na żelu" rzucił przez ramie:hej ojczulku,Oliwię mi zawołaj...hahaha...lewy sierpowy?...:P)))
pozdrawiam wesoło:P))))
Nie trzeba od razu w mordę lać, wystarczy odpowiednio spojrzeć lub powiedzieć do słuchu.
Usuńno przeciez żartuję,haha...ale rozumiem,że każdy ojciec martwi sie o córkę,to normalne,a córka i tak za głosem serca zawsze pójdzie Caddi...ważne,by jej się absztyfikant podobał...
Usuńtakie mnie naszły refleksje...w sumie nie poznasz,ani po pytaniu,ani po fryzurze...czasem taki grzeczniutki...umie się cudownie kamuflować,by zdobyc uznanie tatusia.Jak czytam poniżej,pies jest dobrym "czujnikiem",bo jak się mówi:pies poczuje dobrego człowieka...:)
Usuńi coś w tym jest!...ja wierzę:)
Zawsze można zareagować postfactum, ale czy to nie za późno, jak już się mleko rozleje?
Usuńreagować trzeba ,zawsze trzeba
Usuńzawsze Caddi będziemy sie martwić ,czy będzie dobrze,czy źle...czy dziecię małe,czy duże,tak już nam,rodzicom zostanie...
U nas w domu tę odpowiedzialną funkcję obglądu absztyfikantów pełnił pies. Jak wpuszczał znaczy się chłopak w porządku
OdpowiedzUsuńMoja Pestka była pierwszą linią obrony, ale dla pewności wolałem testowac j.w.:-)
UsuńTaaa... Tą historią przypomniałeś mi pewną prezentację zaliczeniową na dziennikarstwie. Pozwól jednak, że nie będę się tu o niej rozpisywał, bo to w sumie materiał na całą notkę. Dzięki za inspirujące odświeżenie wspomnień. :)
OdpowiedzUsuńCzekam zatem na notkę u Ciebie. Dobrze jest się wzajemnie inspirować.
UsuńA zdarzył się choć raz taki, który zapomniał języka w gębie?
OdpowiedzUsuńPóźniej, gdy już mnie poznali i moje poczucie humoru potrafili powiedzieć:
Usuń- No dobra! Pożartował pan, więc może wreszcie mnie pan przepuści?
-dobre pytanie to sztuka,a córka i tak dokona sama wyboru...;-)))
OdpowiedzUsuńMało tego... ten wybór trzeba będzie przyjąć i zaakceptować, bo to jej życie.
UsuńJasne, że to wybór córki. Ale stosunki pomiędzy wybrankiem a ojcem mogą dojść do takiego poziomu, że wybranek sam zrezygnuje. Tata nie musi zabraniać. ;)
UsuńWidzę i czytam, że znasz się na rzeczy:-)
Usuńhahaha, uśmiechnąłeś mnie Caddi :)))
OdpowiedzUsuńMojemu Ojcu żaden z moich adoratorów nie podobał się. Na szczęście i tak niewielu miał okazję widzieć, a tym bardziej " sprawdzać", bo jako młode dziewczę mieszkałam już ze swą Panią Matką i rodzeństwem poza Rodzinnym Domem ;)
Tak więc ,zawsze stawiałam Rodziców " przed faktem dokonanym" :)
A któremu ojcu podoba się młodzian włażący w szkodę??? Tak więc pozostaje stawianie rodziców przed faktem dokonanym, znaczy się stawienie się przed nimi ze swoim wybrankiem i oznajmienie, że TO WŁASNIE TEN.
UsuńNiestety te sprawy są mi obce. Synowie zachowują dyskrecję na temat tatusiów dziewczyn...
OdpowiedzUsuńMoże warto podpytać?:-)
UsuńGrunt to szybka orientacja:)
OdpowiedzUsuńMojemu Tacie malo kto sie podobal, ale jak serce mi pekalo z powodu Kogos Tata byl gotowy tego Kogos sila sprowadzic do swojej corki... Nigdy tak sie nie stalo, bo corka szla po rozum do glowy, ze tak byc nie moze...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Córki to taka dusza mężczyzny i składowa jego jestestwa. Dzięki córkom jesteśmy w pełni mężczyznami. Wiem coś o tym.
Usuńciężki z Ciebie przypadek... ale właśnie dlatego zawsze starałem się wyhaczać dziewczyny poza ich fortecami ;-)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńCzyżby tata czuł pismo nosem? ;)
Tak własnie powinien postępować ojciec. :)
OdpowiedzUsuńPowinien wzbudzać respekt u potencjalnych sympatii i znajomych swojej córki. Niech wiedzą z kim maja do czynienia! :)
Ciekawy blog :)
Pozdrawiam!
Wiedzę że muszę przygotować mojego syna na spotkanie z takim tatkiem jak Caddi :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń