Pan C. zapoznał się z Sokratesem jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy ufnie i bezkrytycznie wierzył w siłę poznawczą nauki i tzw. postępu. Dziwiło go, że taki filozof i mistrz, jakim był Sokrates opowiadał o sobie, że jedyne co wie to, że nic nie wie. Najsensowniejsze ówczesne podsumowanie sokratejskiej postawy mógł streścić w powiedzeniu Kpi, czy o drogę pyta?
Musiało upłynąć wiele wody w Warcie i sporo lat nim zrozumiał całą mądrość tej szczególnej postawy brzydala, jakim był filozof. Za życia wyrażano się o nim z pogardą i lekceważeniem, bezpodstawnie uznawano za nieudacznika i fajtłapę. Było w tym wiele kłamstwa ze strony ludzi, którym wykazywał nieuctwo i brak wiedzy. Nie interesował się plotkami i nie zabiegał o bycie celebrytą, co i wówczas mutatis mutandis miało miejsce. Był znienawidzony przez ówczesny establishment za bezkompromisowe wykazywanie miałkości postaw, interesownej motywacji i zwykłej ignorancji. Przypłacił to w końcu wyrokiem śmierci na podstawie fałszywych oskarżeń ze strony tych, których ośmieszył.
O Sokratesie można prawić bez końca, ale i o jego żonie Ksantypie nie mniej. Być może jej upierdliwość i dokuczliwość sprawiły, że rozwinął się jako filozof. Sokrates i Ksantypa to archetyp Mariana i Heli.
Kiedyś do Sokratesa – człowieka doświadczonego i... doświadczanego małżeństwem – przyszedł młodzieniec po życiową poradę.
– Uchodzisz nauczycielu za mądrego człowieka i chciałbym zasięgnąć twojej opinii.
– Mów, co cię trapi – zachęcił Sokrates – może będę w stanie cokolwiek pomóc.
– Jest w moim życiu piękna i ponętna kobieta, z którą spotykam się od wielu miesięcy. Dobrze nam ze sobą. Jej rodzice, ale i moi również, nalegają byśmy sformalizowali związek. Na razie nie jestem jeszcze na to gotów, ale nie chciałbym wystawiać na próbę jej zainteresowania i lekceważyć rodziców.
– Cóż mogę ci powiedzieć – rzekł zafrasowany filozof – gdy wezmę pod uwagę własne życie z Ksantypą i doświadczenie to nie mam dobrej rady. Możliwa odpowiedź jest taka: Żeń się lub się nie żeń. Cokolwiek uczynisz będziesz żałował.
Z tym, że za czasów Sokratesa małżeństwo miało inne znaczenie, niż teraz. To był chyba przede wszystkim obowiązek wobec rodu i państwa.
OdpowiedzUsuńA teraz wobec przyszłych emerytów ZUS
UsuńAle tu wystarczy samo płodzenie potomstwa, małżeństwo to niekonieczny dodatek :P
UsuńMimo wszystko lepiej, gdy dzieci dorastają w otoczeniu obojga rodziców. Niekoniecznie musi to być sformalizowany związek, może to być nawet rozwiązek, ale najważniejsze żeby był:-)
UsuńZ małżeństwem jak z samochodem; cieszysz się tylko w momencie kupna i sprzedaży ;)))
OdpowiedzUsuńSerio to wcale tak nie myślę, hehehe
No oczywiście, gdzież byś śmiał ;)
UsuńWuguś jest zachwycony instytucją małżeństwa, a Wiewiórka wie o tym i zna się na żartach... chyba:-)
UsuńA w temacie...
OdpowiedzUsuńNiepraktyczna ta filozofia, do tego pokrętna i nieodpowiedzialna jakby...
Ale, o której filozofii mówisz, bi chyba nie o poradzie jakiej udzielił, która de facto była unikiem.
UsuńWłaśnie o tej i właśnie dlatego ;) Niby mądrze mówi a człowiek od jego rad "głupsiejszy" tylko się robi...
Usuńja myślę,ze bardzo mądrą porade dał Sokrates,wcale nie wymijającą...mającą dwa wyjścia,z których żadne nie jest tak naprawdę...wyjściem...:P))))
OdpowiedzUsuńTwoim zdaniem znał się na rzeczy?
Usuńa nie?sam rzekł,że ma doświadczenie z Ksantypą...:P
Usuńno bo tak Caddi,na przykładzie Sokratesa powiem:gdyby nie żenił się z Ksantypą,byłby samotny biedaczysko,a gdy już ożenił się...miał przechlapane...haha.I to i to złe...
oczywiście to nie jest regułą,bo bywaja udane związki,jak Hela i Marian...:P
Otóż to!!! Niedościgły wzór cnót wszelakich związek Mariana i Heli. Absolutne dopasowanie i satysfakcja:-)
Usuńi tu masz rację...ja tez ich lubię,a tak kiedyś na Helę "jechałam równo"...haha.
UsuńNo ale,nie każda Hela ma takiego Mariana,dlatego dzieje się źle,tu i tam....to moja filozofia już...:P
Ten Twój atak na Helę wynikał ze zwykłego niedoinformowania. Teraz już wiesz, co bardzo mnie cieszy.
Usuńteraz czekam po cichu,po wielkiemu cichu...na dalsze odcinki o Heli i Marianie,tak, że Caddi odwiedzaj ich,odwiedzaj...:P
Usuńjak to dobrze,że nie jesteś pliszką,:P))))
Mój "pan od filozofii" na studiach mawiał, że jak chce się zostać filozofem, to trzeba się ożenić. Myślę, że miał na myśli nie tylko swoją sytuację, ale i związek Sokratesa i Ksantypy. "Wiem, że nic nie wiem" to doświadczenie życiowe Sokratesa, gdy okazało się, że najmądrzejszy, najbardziej wykształcony mężczyzna jakim był Sokrates jest głupcem i naiwnym uczniakiem przy swojej żonie, która stosuje w życiu tylko zasady wymyślane ad hoc. Bo to są właśnie te sprawy, o których się filozofom nie śniło;)
OdpowiedzUsuńCaddi, cały czas chodziło mi po głowie, kogo to przypomina Marian z Helcią. I właśnie to jest to: Sokrates i Ksantypa! (pamiętam taką sztukę teatralną, Ksantypę grała Zofia Kucówna, była znakomita!)
Masz zapewne na myśli Obronę Ksantypy wg Ludwika Morstina:-)
UsuńGdyby jego żona była piękna,ponętna,
OdpowiedzUsuńzgodna i kochająca, to zajmowałby się
uciechami życia doczesnego.
Zła żona dla filozofów to dobra żona.
Skłania do ucieczek w świat wewnętrzny.
Dzięki temu miele cennych myśli jemu
i nam nie umknęło. ;-)
Violu, wizerunek Ksantypy jest produktem starożytnego czarnego pijaru. Podejrzewam, że była bardzo mądrą kobietą, która tak, jak Hela dbała o swego ukochanego mężczyznę. Zazdrośni uczniowie, gdy Sokrates był zaabsorbowany Ksantypą, która dawała mu radość i wytchnienie, wymyślali najróżniejsze potwarze...
UsuńA tak w ogóle to lubię Ksantypę:-)
W małżeństwie swym, dawnym i nieaktualnym , nazywana byłam pieszczotliwie
OdpowiedzUsuń"mała wiedźma " lub "żmija" .Nigdy jednak nie nazwano mnie Ksantypą ;)))
Sokrates, którego bystrością zachwycali się liczni współcześni i późniejsi, niezbyt dbał o dom i sprawy codzienne. Wolał spotykać się na rynku i debatować, a Ksantypa musiała dbać o wszystko, co związane z funkcjonowaniem domu. Była upierdliwa w rozumieniu Sokratesa i jego uczniów, bo chciała normalności, a nie bycia matką dla dorosłego faceta:-)
UsuńTak więc "Ksantypa" brzmi dumnie!
UsuńTaaak, z tym, że u nas było jedną z największych "obelg". Dlatego szanowny pan małżonek nie ośmielił się AŻ tak się posunąć
UsuńMimo wszystko mit ma tę siłę ;)
Może zatem pora polubić Ksantypę, bo to antyczna wersja Heli.
UsuńDłonie na zdjęciu.... bardzo zadbane
OdpowiedzUsuńNic wielkiego: raz dziennie umyć, raz w tygodniu obciąć i wyczyścić paznokcie i obrobić zdjęcie:-)
UsuńChyba nie do końca tak jest......
OdpowiedzUsuńOna
Mężczyzni nie często tak dbają o dłonie ;)
OdpowiedzUsuńona
Pewnie dlatego kobiety przy pierwszym kontakcie z mężczyzną patrzą najpierw na dłonie (i obuwie).
UsuńAnonimowa-Ona,
UsuńOczywiście, że nie często... przecież napisałem, że raz w tygodniu:-)))
Sokrates znał się na rzeczy!I wygląda na to ze cos jest na rzeczy:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cie Caddi serdecznie:)
Ksantypa doprowadziła go do takiego stanu, tak więc ma praktyczny udział w powstaniu jego filozofii opisanej tak mądrze przez Platona, ucznia Sokratesa.
UsuńRada filozofa nie tylko małżeństwa tyczyć się może ale i życia całego, bo jakbyś się człecze nie obrócił, pamiętaj że twe cztery litery zawsze z tyłu pozostaną :D
OdpowiedzUsuńI tu właśnie wychodzi uniwersalizm Sokratesa i jego sympatyków. A wersja z 4D znakomita i kupuję ją.
UsuńTak to już jest,że w życiu mamy wiele dróg do wyboru,a możemy tylko z jednej skorzystać
OdpowiedzUsuńI miał rację Sokrates, oj miał:)
OdpowiedzUsuńOstatnie zdanie brzmi... tragicznie. ;)
OdpowiedzUsuńprosta filozofia - i tak źle i tak niedobrze
OdpowiedzUsuń