Ludzie, a konkretnie kobieta i mężczyzna, bo co tu ukrywać i nawijać makaron na uszy, poznają się w tak szczególnych okolicznościach, że warto się zastanowić, jak to możliwe, że w ogóle dochodzi do czegokolwiek między nimi. W osobliwej i uprzywilejowanej sytuacji byli Adam z Ewą postawieni naprzeciw siebie w raju, ale już kolejne pokolenia tak łatwo nie miały. Pan C., ten dociekliwy i życzliwy przyjaciel Mariana i Heli, tropiący różne mniej lub bardziej ciekawe przypadki natrafił na taki oto smaczek. Ot, nic wielkiego... z życia wzięte.
Okoliczności jakich wiele. Kawiarnia, w tle klimatyczna muzyka, miły nastrój, aromat kawy i ich dwoje. Ona i on siedzący na przeciw siebie. Rozmowa toczy się wartkim nurtem, tematy układają się niczym kolejne odsłony scenariusza. W pewnym momencie zalega dręcząca cisza. Po chwili kobieta zwraca się do aplikującego o jej względy mężczyzny z pytaniem:
– Jakie masz wykształcenie?
– Dobre pytanie...
– A odpowiedź?
– Z tego, co pamiętam to nauka niemiłosiernie mnie goniła, wręcz ścigała. Na szczęście... zawsze byłem o krok przed nią.
PS. Nie wiem dlaczego, ale poniższa muzyczna ilustracja wydała mi się bardzo à propos.
PS. Nie wiem dlaczego, ale poniższa muzyczna ilustracja wydała mi się bardzo à propos.
cóż,muzyczna ilustracja jest a propos...
OdpowiedzUsuńa mnie od razu przyszła na myśl fraszka pewnego znanego pana Sz.,że zacytuję:
"nic od kobiety człowiek nie wymaga- może byc naga"...:P
inaczej to się ma z drugiej...strony...:P
Z tą nagością nie do końca zgadzam się z zacnym Sztautyngerem. Zdecydowanie wolę, gdy kobieta coś tam na sobie ma. Drobne aplikacje w odpowiednim kolorze (rzecz gustu)dodają smaczku. Poza tym nie może być wszystko na podane na tacy. trzeba się nieco natrudzić nad tym cukiereczkiem w papierku:-)
UsuńBOMBONIERKA:-)))
to jedna z moich ulubionych piosenek!...oczywiście,że masz rację,cos nieodkryte do końca bardziej kusi,ale...pan Sz.trochę uprościł,wszak wzrokowcami jesteście,my,kobiety patrzymy na was troche bardziej...praktycznie,nagośc też jest wpisana w to patrzenie,spoko......:P))))
UsuńNo przecieeeee się nie zarzekam, jak żaba błota:-)
Usuńten sprinter tak uciekał,uciekał...i w sumie tak do końca nie uciekł...
Usuńjemu by fraszka pana Sz.pasowała...:P))))
niezbadane są losy...sportowców...:P))))))
...z mojej 'drugiej strony 'ma się to tak :
Usuń"Dwaj starcy ujrzeli
Zuzannę w kąpieli,
Chcieli postraszyć,
Ale czym nie mieli. . ."
A gdzież tu starcy?
UsuńLepszy kogut w garści niż chemik na dachu - czy jakoś tak :P
OdpowiedzUsuńRaczej... jakoś tak:-)
UsuńRóżne są priorytety i szablony, których używamy przystawiając doń aplikujących.
:))))) Lubię to !!!
Usuńups....Margarithes .....for You,off course :-)))))
UsuńValiccorio, znaczy się, że ten "kogut" wspomniany przez Margarithes?
UsuńTak. Ilustracja muzyczna jest w sam raz ;)))
OdpowiedzUsuńAkuratność to przypadłość, która mnie czasami dotyka:-)
Usuń.....raczej przypadłość 'pohelenowa " chyba....,tak mniemam :P
UsuńJestes bezbledny... Tajemnica zawsze kusi, jak swiat swiatem...!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Zaczęło się już od Adama i Ewy, gdzie pokusa i przerysowanie towarzyszyły tamtym zdarzeniom od początku.
UsuńZobacz: ŚMIECH PIERWORODNY.
Dialog lekko dziwny.
OdpowiedzUsuńZ kobietami zawsze tak jest... no może nie zawsze, ale często:-)
UsuńPytania konkretne jak mi się zdaje
Usuńgrunt to nie dać się nauce ;-)
OdpowiedzUsuńNauce nie, ale może jakiejś damie? Co sądzisz o tym, Onibe?
Usuń-lepszy wróbel w graści niż kanarek na dachu----dobra muza;-)
OdpowiedzUsuńKogut brzmi dostojniej niż wróbel, cokolwiek to znaczy:-)
UsuńBezceremonialna ta panienka, od razu postanowiła genotyp wybadać, gdyby coś się przypadkiem poczęło najbliższej nocy
OdpowiedzUsuńZakładasz scenariusz, który w sejmie określa się "szybką ścieżką legislacyjną". Optymista:-)
UsuńNie ja. Ta panienka
UsuńFaceci sa czasami bardziej bystrzy i przebiegli niz kobiety.ten dialog jest tego obrazem.Pioseneczka jak najbardziej pasuje!Pozdrowionka dla ciebie:)
OdpowiedzUsuńElu, pozwolę sobie zachować odmienne zdanie. Znając Helę i Mariana dochodzę do wniosku, że faceci, których emanacją jest Marian i do których skromnie sam się zaliczam, ulegają Helom w przedbiegach. Na jej (Heli) propozycję reaguje słowami: Nigdy w życiu!!!, by za chwilę zadeklarować: OK, już robię.
UsuńI tyle naszej przebiegłości:-)
Może bidulka szukała korepetytora..?
OdpowiedzUsuńNo własnie! Jej dziecko potrzebowało korków z matematyki lub fizyki:-)
Usuń