Kilka dni temu Hela wróciła z pracy bardzo podekscytowana. Niewiele mówiła, ale Marian czuł, że szuka okazji, by wyrzucić z siebie to, co ją nakręcało. Dostrzegał, że była na granicy eksplozji... Muszę, bo się uduszę.
– Wiesz, kochanie, dawno nie byliśmy na romantycznej kolacji.– Ależ codziennie mamy kolację – skwitował Marian – no chyba, że ty lub ja jesteśmy gdzieś na wyjeździe.
– Marian... ale mi się marzy czasami właśnie takie miejsce, jak Fado, gdzie jest stolik dla dwojga, od sali oddziela nas dyskretny parawan, a w tle sączy się nastrojowa muzyka. Marzę, by twarze rozświetlał migocący płomień świecy i... tylko my.
Pan C. i czytelnicy wiedzą, że jak Hela sobie coś umyśli to jest niczym buldożer i nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Swoje zamierzenie doprowadza do końca. Marian też to wie, choć czasami wydaje się mu, że jest inaczej. Ale... to mało znaczący szczegół.
Około dwudziestej znaleźli się w wymarzonym przez Helę miejscu. Marian odetchnął i nawet czuł zadowolenie, że wyszli z domu. Kelner podał karty i wycofał się dyskretnie wyczekując ich decyzji. Po chwili Hela znacząco odwróciła głowę dając znać, że jest już gotowa złożyć zamówienie. Dobitnym i wyraźnym głosem odczytywała z karty swój wybór.
– A teraz Ty, kochanie – zwróciła się do Mariana.
Marian mówił tak cicho, że kelner kilkakrotnie prosił o powtórzenie, by dokładnie zanotować jego zamówienie. Nie krył poirytowania, które w pewnym momencie znalazło finał w uwadze:
– Pan to chyba nigdy nie pokłócił się ze swoją żoną.
Inspiracja: Wuguś w Wiedniu.
Teoria ewolucji Lamarcka mówi, ze organ nieużywany zanika. W tym wypadku są to struny głosowe Mariana.
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo lubię Marizę, a to fado zawsze wywołuje u mnie dreszcze http://www.youtube.com/watch?v=XQrq7nLPHEw&feature=fvwrel
Dobrze,że w przypadku Mariana ta teoria znalazła praktyczną weryfikację w odniesieniu do strun głosowych:-)
UsuńJa też tak myślę,Caddi,że jeśli jedyny zanikający organ Mariana,(długa nieużywalnośc),to struny głosowe,to wszystko w porządku...:P)))))
OdpowiedzUsuńWiem, że jesteś doświadczoną kobietą, dlatego już nie drżę o stan organów przyjaciela:-)
Usuńhaha,alez Caddi,nie przeceniaj mnie,bo ja im starsza tym głupsza jestem,ale...skupiłam się na strunach głosowych Mariana,są jak słaba bateria,na wyczerpaniu...:P)))
UsuńLudzie starsi (zaliczam się do nich) mają to do siebie, że może mniej już mogą, ale pogawędzić to bez ograniczeń. Zatem, co sobie pogadamy to nasze. Struny, czy jak je zwał, niech mu będzie na zdrowie:-)
Usuńtak,niech mu będzie na zdrowie,a tak ujmując temat z drugiej strony,myśle,że kelner był jakiś nerwowy...albo przyzwyczajony do głośnych i wybrednych klientów...:P
Usuńmyslę,że wieczór był romantyczny:)
się żeś zainspirował, ale co prawda to prawda ;-)))
OdpowiedzUsuńNo, Wugusiu!!! mówiłem i pisałem Ci już, że w Twoich tekstach iskrzą skojarzenia. Nie dziw się więc, że Pan C. czerpie inspirację:-)
UsuńBardzo lubię fado - zwłaszcza w wykonaniu Marizy. Jeśli w tle leciało fado, to marian po prostu nie chciał zagłuszać...
OdpowiedzUsuńO własnie! Muszę go koniecznie dopytać, ale jest tez i wielce możliwe, że kelner był przygłuchy.
UsuńHmmm...
OdpowiedzUsuńCzegoś tu zdecydowanie brak.
Hela puściłaby płazem tak bezczelną uwagę kelnera?
Ona odczytała to jako dowód uznania dla siebie. Zapewne zinterpretowała, że kelner uznaje jej wyższość nad Marianem. Gdyby zamiast kelnera była to jakaś pliszka, to wieczór mógłby potoczyć się inaczej... ręka noga mózg na ścianie:-)
UsuńUwaga ? "Gdzież by śmiał" lub też "Gdzież bym śmiał" - któraś z tych by mogła paść i pewnie by pasowała :)
OdpowiedzUsuń:-)))) Heli podoba się Twój sposób myślenia.
Usuń-byłam w tym kraju i Fado mam do dziś w uszach ich kuchnia jest najlepsza z jaką do tej pory się spotkałam .To tygiel z całego swiata....)))
OdpowiedzUsuńKrystiano, czy musisz wywoływać zazdroszczywanie????:-)
UsuńCo zamówili? Pytam, bo nie dosłyszałem. ;)
OdpowiedzUsuńChyba szukasz awantury, Cane:-)
UsuńA to ci bystry kelner! ;)))
OdpowiedzUsuńWiele ryzykował wypowiadając taką opinię przy Heli. Miał dużo szczęścia.
Usuń...albo kłócił się i przegrał ;-)
OdpowiedzUsuńMarian nigdy nie przegrywa. On wie, że hela ma zawsze rację:-)
UsuńCaddi, zainspirowałeś mnie do napisania o ojcu i córce. Nie raz już!
OdpowiedzUsuńSpecjalnie dla Ciebie córka " pewnego Mariana" :
http://angiewitch.wordpress.com/2012/11/17/4535/
Inspiracje, inspiracje... i tak to się kręci, bo inaczej świat byłby bardzo nudny. Tak się składa, że Marian z Helą nie mają córki, w przeciwieństwie do dumnego Pana C., ale to już insza inszość:-)))
UsuńOj tam, oj tam. Nie kłócił się, też coś. Po prostu nauczył się żyć z Helą, a jedyna słuszna linia myślenia Heli została po latach nagrodzona.
OdpowiedzUsuńFado - piękne
Właśnie jest tak jak napisałaś, Emko. Podejrzewam nawet, że zna tę sławetną modlitwę polecaną człowiekowi (każdemu) uwikłanemu w życie i małżeństwo:
UsuńPanie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę;
daj mi cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę;
daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego.
/Friedrich Christoph Oetinger/
Marian to klasa Pan czego nie mozna powiedziec o Kelnerze...A mowia, ze Pan z Panem w takich sytuacjach w mig sie dogadaja bez slow...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Judyto, słyszałem o mercedesach klasy A, C i E, ale o klasie PAN w odniesieniu do facetów nie słyszałem. Muszę ten temat zgłębić:-)))
UsuńBo z żoną nie warto się kłócić i Marian o tym wie :)
OdpowiedzUsuńPowiem więcej: nie warto kopać się z koniem:-)
UsuńKelner patałach, psycholog się znalazł jak z koziej dupy trąba :)
OdpowiedzUsuńPolacy są specjalistami we wszystkim: przeciętny Kowalski zna się na polityce, piłce nożnej, medycynie, psychologii etc.
Usuńaaa
OdpowiedzUsuńmężczyzna powinien zapraszać ukochaną na kolację
albo wymyślić przygotować sam z siebie, coś romantycznego w domu
Hela jest boska - nie tylko dlatego, że zdecydowana.
Wie czego chce - cenię w kobietach najbardziej
Hela jest po prostu N A J L E P S Z A. Marian po prostu miał szczęście:-)
Usuń